Sześć lat temu pisałem tu na tej stronie o działaniu Polski jako państwa. W obliczu katastrofy budowlanej, czyli zawalenia się hali Międzynarodowych Targów w Katowicach, która pochłonęła 65 ofiar, pisałem o dramatycznej słabości naszego państwa. Przepisy normatywne, przepisy wykonawcze istnieją, ale nie ma istnieje zainteresowanie państwa działaniem zapobiegawczym. W tym wypadku śmieszne było to, że przypomniano sobie o odśnieżaniu.
Jeśli faktycznie nie zmienimy zarządzania państwem, większość młodych ludzi zostanie wydrenowana do dobrze zorganizowanych państwa, gdzie będą pro-kreować i dawać nowych obywateli gospodarkom zachodnim. Warto zacząć myśleć strategicznie.
Trzeci “usunięty” (zwolniła się sama 10 stycznia, ponieważ odebrano jej większość godzin), nauczyciel z Traugutta za zawiadomienie o przestępstwie pani doktor Joanna Kuźnicka przesłała do mnie list otwarty z prośbą o publikację na swojej stronie oraz FB, jak również na forum GW. Niniejszym czynię to na odpowiedzialność pani Kuźnickiej Joanny (otrzymałem prośbę i zezwolenie mailem i nie ingerowałem w treść listu).
Joanna Kuźnicka DO MOICH UCZNIÓW - APEL NAUCZYCIELA
„Nie godzić się nigdy na zło…”
Nazywam się Joanna Kuźnicka pracowałam II L.O. im. R. Traugutta 12 lat, jestem absolwentem tej szkoły, autorką książki oraz kilkunastu artykułów naukowych. Obecnie na znak protestu wobec łamania Praw Człowieka w szkole złożyłam rezygnację. Byłam podobnie jak moi koledzy i koleżanki szykanowana. Pragnę wyrazić uznanie i podziw dla moich kolegów Tomasza Jaskóły, Jacka Wiekiery, którzy odważnie i z determinacją mówią prawdę, wykorzystując w tym celu media jedyną przestrzeń wolności, gdzie możemy się wypowiedzieć i poprzez którą, nasi uczniowie mogą dowiedzieć się dlaczego nas nie ma. Czego mamy się bać prawdy?
Zawód nauczyciela nadal jest i będzie pewnego rodzaju misją i powołaniem, które związane jest etycznym postępowaniem przedstawicieli tej profesji. Tymczasem w II L. O. złamano wszelkie zasady etycznego traktowania osoby ludzkiej, niezależnie od punktu widzenia świeckiego czy religijnego jaki przyjmiemy. Zwolniono zasłużonego i najlepszego matematyka Pana Profesora Jacka Wiekierę podczas choroby i po operacji, najlepszego historyka Pana Profesora Tomasza Jaskółę w momencie kiedy na świat przyszło jego trzecie dziecko, Panią Profesor Barbarę Zasadę mamę dwojga małych dzieci. Ponadto moi koledzy
Profesor Jaskóła i Wiekiera wstawili się za mną podczas rad pedagogicznych, co spowodowało efekt pogłębienia się niechęci wobec mojej osoby. Moje pensum dydaktyczne zostało zmniejszone do 10 godzin z powodu podpisu, który złożyłam wraz z innymi koleżankami i kolegami pod zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa kradzieży w szkole oraz mówienia prawdy o rzeczywistej polityce kadrowej w placówce. W dniu 8 marca przewodnicząca związków zawodowych stwierdziła, że jeżeli nie skreślę nazwiska z tej listy skierowanej do prokuratury, to zostanę zwolniona.
W kwietniu 2011 roku uczennica klasy II C poinformowała mnie, że nie będę ich polonistą w przyszłym roku, ja natomiast do końca czerwca nie zostałam poinformowana, które klasy będę uczyć, pomimo próśb i pytań kierowanych do Dyrekcji.
We wrześniu 2011 roku odwiedził mnie absolwent szkoły uczeń klasy III C, który w rozmowie ze mną poinformował mnie, że jego klasa droga internetową i tradycyjną przekazuje informacje PLOTKI: ” wie Pani, co o Pani mówią, że Panią wywalili”. Wychowawca tej klasy ściśle współpracował z Dyrektorem szkoły, już w 2010 roku wymusił, abym przyniosła swoje CV i Dyrektor załatwi mi pracę na uczelni. Zostałam wezwana do gabinetu Dyrektora i usłyszałam, że „dziekan Wydziału Filologicznego jest jego kolegą”. Ponieważ czułam, że chce się mnie pozbyć ze szkoły zgodziłam się, wiedząc że angażuje w to „mojego kolegę”- niestety nie udało się. Musiałam zostać, pomimo tej niechęci do mnie. Miało to związek także z tym, iż „kolega” ten zabrał mnie i moim koleżankom z Biblioteki Szklonej pomysł projektu na pozyskanie Funduszy z Unii Europejskiej przekazał go Dyrektorowi, który zaangażował do niego swoich pupili i oczywiście jego. Psucie opinii o mnie leżało więc w jego interesie.
W rozmowie z dyrektorem szkoły w październiku 2011 po interwencji posłanki Sejmu RP w sprawie krzywdzącego i niesprawiedliwego niedopensowania, zostałam wezwana do Dyrektora szkoły i usłyszałam to samo, dziwnym zbiegiem okoliczności podobnie zaczynające się zdanie „wie Pani, co o Pani mówią Poloniści: że to jest Pani praca dodatkowa, a syn powinien iść do roboty, a Pani X musi mięć nadgodziny ponieważ będzie miała wyższą emeryturę”. Gdzie wobec tego jest moja zasadnicza praca? Nadmieniam, że jestem matką samodzielnie wychowująca syna z orzeczeniem o niepełnosprawności: cukrzyca, nadciśnienie. Szkoła była naszym jedynym środkiem naszego utrzymania. Mój syn jest uczniem Traugutta i nie został zaproszony na studniówkę, bo jest gorszą kategoria człowieka. Niestety w środowisku szkoły matka z dzieckiem to herezja w czystym wydaniu, w dodatku łatwo można się jej pozbyć, to nie kraje skandynawskie, gdzie społeczeństwo posiada wyższa świadomość społeczno - kulturową i samodzielni rodzice to coś zupełnie normalnego, tak jak w całym cywilizowanym świecie!
Operowanie podobnie brzmiącym sloganem zaczynającym się od tych samych słów świadczy o tym, iż zaangażowani są w te manipulacje uczniowie (na korepetycjach ) i nauczyciele (grupa trzymająca władzę).
Metoda przyjęta przez Dyrekcję jest tzw. „mobbing w białych rękawiczkach”, polega on na tym, iż wyłącza się niewygodnego nauczyciela z działań w szkole, rozmowy z nim przeprowadza się bez obecności świadków, nie wymienia się jego nazwiska na zebraniach radach pedagogicznych, utrudnia się korzystanie z multimediów, które przecież należą do całej społeczności szkoły, pomija się jego obecność, nie przydziela się mu zastępstw, tym samym powoduje się ze jest on niejako metaforycznie i dosłownie - nieobecny. Jeżeli z powodu szykan pójdzie na zwolnienie lekarskie albo się załamie, rozprowadza się wśród uczniów na korepetycjach fałszywe i krzywdzące informacje , że jest do niczego i niedyspozycyjny, „do wywalenia”, „puszcza filmy na lekcji” (które wynikają z Podstawy Programowej i należą do europejskiego dziedzictwa kulturowego, propagując tym samym edukacje medialną w myśl wyznaczników MEN i MKiDN oraz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej ). Niszczy się tym samym etyczną świadomość młodych ludzi, którzy wkraczają w dorosły świat z poczuciem, że autorytet nauczyciela i jego moralność należą do przeszłości.
Koleżanki i koledzy z powodu lęku przed utratą godzin stosują wobec takiej osoby dobrze sprawdzoną metodę spirali milczenia, nie rozmawiają z Tobą wcale, a już broń Boże pod monitoringiem. W ramach głębszego pognębienia Pani Profesor - Twoja niegdyś koleżanka, zabiera swoje książki ze wspólnej szafki na dużej przerwie, wskazując wszystkim persona non grata w stadle szkolnym, a potem twoje Twoje godziny dydaktyczne. Należy wiec, wygryźć i zabrać godziny, to nowy sposób współistnienia zasobów ludzkich w szkole. Pomimo uczestnictwa w programie edukacyjnym Nowych Horyzontów Edukacji Filmowej, którego celem jest walka z wszelkimi rodzajami wykluczeń społecznych, paradoksalnie ich uczestnicy, stosują strategie prześladowców, prosto z filmów tego cyklu czyli „Grek Zorba”, „Fanatyk”, „Malena”. Kulturowa tradycja społeczeństw dzikich zostaje podtrzymana, ofiara musi być złożona,” aby oczyścić dom”. Milczenie oznacza przyzwolenie i zgodę na to, co się dzieje. Poprzez stosowanie nowej, ale dobrze znanej z historii metody zarządzania poprzez wymuszoną dyscyplinę, a nie autorytet i wiedzę , udało się skutecznie zerwać więzi koleżeńskie, czy te zwykłe międzyludzkie. W szkole panuje nienaukowa, plotkarska atmosfera, w którą zostali włączeni także uczniowie.
A przecież to my, nauczyciele mamy uczyć młodzież poszanowania drugiego człowieka, tymczasem jaki przykład widzi w naszej szkole? Zniszczono życie czterech osób, czy ludzie którzy przyłożyli do tego rękę, wiedzą co zrobili? Co czuli w momencie święcenia tablicy pamiątkowej błogosławionego księdza Ludwika Rocha Gietyngiera, co on, patrząc z góry o nich myśli? Przecież wzywał do miłości człowieka, oddał życie za człowieka. Ma być wzorem, ale dla kogo, dla ludzi którzy bez racjonalnych pobudek krzywdzą rodziny ? „Czy można lekkomyślnie narażać Życie polskich rodzin?” ( Jan Paweł II, Plac Zesłania Ducha Świętego, 1979), „Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia! Być człowiekiem sumienia, to znaczy przede wszystkim w każdej sytuacji swojego sumienia słuchać i jego głosu w sobie nie zagłuszać, choć jest on nieraz trudny i wymagający; to znaczy angażować się w dobro i pomnażać je w sobie i wokół siebie, a także nie godzić się nigdy na zło.”(Jan Paweł II) „Jaka jest miara wyznaczona złu” –pytał Błogosławiony Jan Paweł II - oraz „zło jest zawsze brakiem dobra”, powtarzał za Świętym Augustynem. Zadaję sobie to pytanie i dochodzę do wniosku, że granica zła i dobra znajduje się w ludzkim sercu i jeżeli dziś triumfuje zło, to metaforyczny koniec świata ( koniec sumienia) już niestety nastąpił.
Polska jest dla wszystkich, a nie dla wybrańców.
Jak powinna wyglądać szkoła, edukacja? Dlaczego polska szkoła powinna obejrzeć ten film? Dlatego, że niezwykle ważny jest substrat - zasób naturalny, czyli ludzki. Długo jeszcze nie będzie Rewolucji w nauczaniu, będzie natomiast poprawianie poprawiania, później poprawianie poprawek do poprawienia i itd. ….
Dwa wpisy z wątku o Traugucie napisane przez mnie i teraz skopiowane na stronę.
Szanowni Państwo!
Obejrzyjcie reportaż Ekspresu Reporterów pt: “W Matni” dotyczy wyłudzania kredytów na postronnych ludzi. Walczą 10 lat o to, aby nie zabrano im domu. Dyrektor szkoły wiedział według moich informacji o takim procederze w II LO, później dokonano kradzieży kasy koleżeńskiej.
Przeczytajcie moje wyjaśnienie pod reportażem. Prokuratura złożyła akt oskarżenia także za wyłudzenie kredytu (na podstawie danych ze szkoły).
Szanowni Państwo! To być może dramatyczny apel, ale ryzykowano TYLKO waszymi pieniędzmi i mieszkaniami, domami. Wiele wskazuje na to, że według oświadczenia z BIP (obowiązkowe dla dyrektorów szkół) Pan Ponchała, prawie nic nie posiada (żądnych nieruchomości) oraz ma chyba rozdzielność majątkową (nic zatem nie można mu zabrać, lub wziąć na niego kredytu), a osoba podejrzana być może ma według niepotwierdzonych informacji rozdzielność majątkową. Zatem niechlujstwo, niedbałość lub zimne wyrachowanie i brak reakcji spowodowało że RYZYKOWANO tylko NASZYM MAJĄTKIEM. (niczego nie przesądzam - chce tylko uzyskać odpowiedź, dlaczego nie zgłaszano przestępstw w szkole, mimo takiego OBOWIĄZKU przez p. Ponchałę jako dyrektora szkoły).
ERGO: Brak reakcji na działalność przestępczą skutkowała być może TYM, że na kogoś jeszcze w Traugucie są zaciągnięte kredyty o których NIE WIECIE.
Napiszę to raz jeszcze: Istnieje możliwość, że za 3 - 4 lata (jak w reportażu) zacznie się wasza gehenna. Firmy doprowadzą do narośnięcia horrendalnych odsetek, i złożą wniosek o windykacje. Jaką macie pewność że nie ma na WAS podpisanych WEKSLI IN BLANCO, gdzie można wpisać dowolna sumę DŁUŻNĄ.
Instytucje pożyczkowe nie podlegające nadzorowi (nie są bankami) nie ujawnią wam takich danych. Załatwią nas wiedząc o tym, że kredyty są efektem przestępstwa dopiero za 3 - 4 lata. Wtedy wystąpią do sądu i windykują ogromne NALEŻNOŚCI od tego na kogo może być KREDYT. (+horrendalne odsetki). Na razie nawet nie wiecie, że być może MAMY NA SIEBIE KREDYTY.
Znam wyjście jak możemy temu zaradzić, czyli zabezpieczyć się przed takim (niestety tylko połowicznie, ale to już coś ).
Powtarzam! Ukrywanie bardzo groźnego zachowania spowodowało potencjalną możliwość wzięcia innych, bardziej groźnych kredytów. Opamiętajcie się Koleżanki i Koledzy, ponieważ za 3 - 4 lata niektórzy z nas mogą nie mieć niczego - zostaniecie zlicytowani.
Powinniście porozmawiać ze swoimi małżonkami (być może oni lepiej znają takie problemy i zobaczycie, że potwierdzą to co pisze tutaj) o tej sprawie i powinniśmy się grupowo spotkać i przedsięwziąć zabezpieczenie przed potencjalnym ograbienie nas.
Jestem do dyspozycji - nie ryzykujcie dorobku swojego życia! W czasie kiedy dyrektor szkoły po raz drugi dowiedział się o podejrzeniu popełnienia przestępstwa winien NATYCHMIAST zareagować zgłaszając to na policję, prokuraturę. To zabezpieczyłoby nas. Niestety tak się NIE STAŁO.
Poszerzająca grupa nauczycieli z Traugutta, którzy proszę o anonimowość, w tym dotychczasowi zwolennicy pana Ponchały przyłączają się do nas. Nie ukrywamy się ale chcemy doprowadzić, do postawienia przed sądem swojego pracodawcę, aby ewentualnie to on odpowiadał za potencjalne długi i kredyty, ponieważ to jego działanie nie zakończyło się zgodnie z prawem zawiadomieniem, co w naszym przekonaniu mogło NAS narazić na ogromne niebezpieczeństwo.
Przeczytajcie dokładnie wszyscy nauczyciele link i to co w nim napisałem na swojej stronie. Być może macie podobne sytuacje w swoich szkołach, zakładach pracy. Niech będzie to dla was ostrzeżeniem, że wielu ludzi RYZYKUJE WASZYM dorobkiem ŻYCIA, oszczędnościami WASZYCH DZIECI i waszymi MARZENIAMI. Często dla własnych politycznych korzyści - tj. po to, aby np. nie stracić szans na kandydowanie do Sejmu, sejmiku, rady miasta, czy kontraktów NFZ. Obudźcie się … wasz majątek funduje kariery. Kiedy coś pójdzie nie tak, TO Z WAS ŚCIĄGNĄ PIENIĄDZE!
Zapytajcie wreszcie dlaczego NIE ZAREAGOWAŁY ZWIĄZKI ZAWODOWE W naszej szkole? Dlaczego przewodniczące szkolnych komórek ZNP i Solidarności? Czyż nie powinny bronić pracowników?
dane z BIP są ogólnodostępne.
—————————
Jak mnie załatwiano? Aby mieć podstawy … na Pana są skargi, na innych nie postanowiono uwiarygodnić moje przeszłe zwolnienie lub trzymanie mnie za mordę. …
Postanowiono odebrać mi klasę (wrzesień - październik, bo pytałem o kradzieże). Zebrali sie rodzice, głosowali, no i zostałem wtedy dopiero poinformowany, że jest jakiś problem. Zebranie zgodnie ze statutem szkoły powinno być PROTOKOŁOWANE. Tymczasem 19 obecnych rodziców, głosuje, podpisuje się in blanco na kartce, a SAM PROTOKÓŁ Z DODANYMI ZARZUTAMI ZOSTAJE SPORZĄDZONY PO WYJŚCIU RODZICÓW, przez dwie mamy. To jest fałszowanie dokumentów! Kiedy okazało się, że chciałem wyjaśnić tę sprawę wychowawczyni klasy (obecna w na całym zebraniu, gdzie w tak dziwny sposób spisano protokół), i Rodzicom to 9 listopada na zebraniu z rodzicami WIELE osób było zszokowanych ILOŚCIĄ ZARZUTÓW, i twierdzili, że w ogóle o nich nie wiedzą. (kiedy powiedziałem, że będę domagał się wyjaśnień czemu pojawiły się zarzuty albo dziecinne: wysyłam maile w nocy, albo nieprawdziwe: wymuszanie korepetycji, to jedna z mam po prostu wstała i wyszła trzaskając drzwiami. z zebrania).
Zarzuty a w zasadzie ich sfałszowaną ILOŚĆ wraz z dołożonymi przez siebie przedstawił mi dyrektor szkoły Pan Ponchała w rozmowie w cztery oczy (SŁOWNIE). Kiedy zażądałem tego dokumentu na piśmie i wysłałem maila (wtedy również Pan dyrektor powiedział, że pojawił się zarzut wymuszania przeze mnie korepetycji - pani wychowawczyni potwierdziła, natomiast rodzice nie) prośbę o sprawdzenie mnie ankietami: dzieci i rodziców na tą okoliczność.
Pan Ponchała nie dał mi treści Protokołu z zebrania, powiedział że nie musze go widzieć - znów złamał Statut Szkoły. Wszyscy myśleli, że kolejny raz mobbingowany przez pana Ponchałę nie będę o nic pytał tylko skulę uszy i będę posłuszny - nie będę pytał o KRADZIEŻE I WYŁUDZENIA. Dziś wiem, że Ponchała obawiał się także mnie w konkursie na dyrektora szkoły i dlatego przygotował sobie w mojej opinii dokumenty, które miały mnie kompromitować.
Protokół dostałem dopiero z zebrania UWAGA jako pismo procesowe tj. zobaczyłem je po 9 miesiącach. Mimo, że 5 krotnie prosiłem w obecności świadków i chyba na jednej radzie pedagogicznej. Pan Ponchała się uśmiechał, i mówił że on ma parę dokumentów na mnie, al ich nie zobaczę.
Zapytałem gdzie są te dokumenty - czy w Aktach Osobowych, gdzie zgodnie z prawem powinny się znajdować, a ja mam do nich dostęp? Nie uzyskałem odpowiedzi. Poszedłem do kadr i zobaczyłem swoje akta - NIC W NICH NIE BYŁO na temat odebrania mi klasy itd. (zgodnie z prawem JEST ZAKAZ TWORZENIA INNYCH ZBIORÓW AKT NIŻ TE W AKTACH). Pan Ponchała powiedział swoim gabinecie, że ma je u SIEBIE W szafie w gabinecie).
Dlaczego przez 9 miesięcy nie widziałem dokumentów dotyczących mnie, mimo pism z prośbą?
Po pierwsze: jak można zbierać podpisy in blanco, pisać protokół ze spotkania na brudno (to już jest przestępstwo) a później przepisywać na czysto po opuszczeniu osób podpisanych na kartce in blanco i zestawić to JAKO JEDEN DOKUMENT? To jest fałszerstwo w mojej opinii. Można wtedy dopisać wszystko, bo rodzice nie widzieli “wersji na czysto” i nie mogli jej głosować?
Czy to jest złamanie prawa? Tak.
Teraz następne:
Oto fragment statutu dotyczący odwołania nauczyciela w II LO im. R. Traugutta – sami zobaczcie, że po prostu go złamano.
ANEKS
I. Tryb postępowania w przypadku wystąpienia rodziców lub uczniów z wnioskiem o zmianę nauczyciela lub wychowawcy:
1. Wniosek rodziców zostaje uchwalony na protokołowanym zebraniu w obecności co najmniej 3/5 rodziców w głosowaniu tajnym, zwykłą większością głosów. Podobne zasady dotyczą uczniów. Zebranie uczniów odbywa się pod opieką poproszonego o to nauczyciela i ewentualnie jednego z rodziców, wchodzącego w skład trójki klasowej.
2. Dyrektor liceum jest zobowiązany do przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego i poinformowania zainteresowanych o zajętym stanowisku w terminie 14 dni od otrzymania wniosku.
3. Dyrektor szkoły dokładnie zapoznaje się z zasadnością zarzutów, a po ich rozpoznaniu przeprowadza rozmowy z wnioskującymi, wychowawcą i/lub nauczycielami przedmiotu, w celu złagodzenia bądź uzgodnienia stanowisk,
4. Po stwierdzeniu słuszności zarzutów i niemożności uregulowania stosunków, Dyrektor szkoły zobowiązany jest do zmiany wychowawcy lub nauczyciela przedmiotu.
Na tym zebraniu złamano statut Szkoły, ponieważ obecnych było 19 rodziców, natomiast powinno aby ustalenia tego zebrania były wiążące Aneks, I. pkt. 1 w obecności co najmniej 3/5 rodziców. Klasa II A liczyła wtedy 32 osoby. 3/5 czyli 60 % z 32 to 19,2 i w PRAWIE NIE MA ZAOKRĄGLANIA: norma pokazuje - co najmniej 3/5 czyli na sali winno być Co najmniej 20 osób. TO POZWALA MI STWIERDZIĆ, (poza tym, że liczba zarzutów urosła do absurdalnej ilości bez udziału całości tych osób, a tylko dopisane zostały pod podpisami złożonymi in blanco na innej kartce), że SAM WNIOSEK JEST ZUPEŁNIE NIE ISTNIEJĄCY, a skoro dyrektor podjął decyzję (dokładając mi samodzielnie parę zarzutów, na które jednak nie miał dowodów :P), o pozbawieniu mnie możliwości uczenia w tej klasie, to zrobił to na podstawie fałszywej przesłanki i wniosku, który nie istnieje, bo łamie Statut Szkoły :)
Dodatkowo w ogóle nie zapoznał się z moim zdaniem, nie chciał mimo propozycji pójść na zebranie z rodzicami, wraz ze mną i wysłuchać KONFRONTACJI. I znów złamano Statut Szkoły.
Tym sposobem już wiecie, że formalnie to zebranie (wiedzą już wszyscy Trauguciacy) nie miało mocy prawnej, bo łamało statut. I tyle. :):)
Mógłbym sporo jeszcze napisać tylko po co?
Pozdrawiam
Sędzia sam zwrócił uwagę na to, jak można pisać protokół na brudno … później bez akceptacji rodziców (wyszli już) sporządzono dokument.
I tak szuka się na mnie haków, preparując dokumenty, abym ZOSTAWIŁ W SPOKOJU SZKOŁĘ, bo nie wolno PYTAĆ O PRZESTĘPSTWA. Związki zawodowe po prostu się ośmieszając pozawalają na moje zwolnienie, akceptując że jestem najgorszym według dyrektora nauczyciele wśród historyków i wosowców. O dziwo … wiele osób kiedyś wysyłało do mnie dzieci na korepetycje, nie zaś do mich kolegów.
W związku z tym, że padają kolejne argumenty - świadkowie sami przyznają, że manipulowano przy dokumentach, to pewnie teraz w szkole zacznie robić się ruch. To znaczy będą poszukiwania czy kogoś nie zgwałciłem, a może handlowałem narkotykami, a może kradłem, czy chociaż fałszowałem. Tak, jak najpierw powiedział pan Ponchała, że wymuszałem korepetycje, a kiedy oburzony zareagowałem i zażądałem natychmiastowego sprawdzenia i poddania mnie kontroli ankietami wycofał się. Nie zamierzałem odpuścić - bo jest to skandaliczne pomówienie. Zażądałem w piśmie, aby dyrektor przeprowadził kontrolę tego pomówienia wśród rodziców i uczniów. I wtedy pan Ponchała napisał, że nigdy nie formułował takiego zarzutu wobec mnie. Działo się to w październiku i listopadzie 2010 roku, kiedy pytałem coraz bardziej głośno: kto ukradła pieniądze i kto wyłudzał kredyty? Sam postanowiłem zrobić badanie i okazało się, że jedne z nauczycieli istotnie (historii) wymusza korepetycje. Nie byłem to jednak ja (przyszły do mnie dwie uczennice, które opowiedziały te fakty). Zażądałem od pana Ponchały działania. Niestety on nie pamięta, że przyszedłem i informowałem że istotnie wymuszanie jest, istnieje ale nie dotyczy mnie. Już wtedy zdawałem sobie sprawę, że toczy się brudna gra o to, abym nie pytał o przestępstwa w szkole. (myślałem, że się pomylił z osobami - często tak robi - nie wiadomo dlaczego).
Okazuje się, że przeprowadzono ankiety na uczniach (nie wiedziałem o nich) z pytaniem, czy uczniowie spotkali się z czymkolwiek co kojarzy się z wymuszaniem, zmuszanie do korepetycji przez mnie. Tak ankieta odbyła się na pewno w klasie II F. Wynik chyba nie był korzystny dla oskarżających, ponieważ nawet mnie nie poinformowano o takiej ankiecie. Nawet o jej istnieniu. Ani wynikach. Ja wiem, że nigdy nie miały miejsca takie fakty - sam uważam, że nauczyciel wymuszający korepetycje, powinien zostać zwolniony dyscyplinarnie z pracy.
Nadal się upierałem, aby wyjaśnić sprawę pomówienia mnie i jednocześnie w marcu 2011 roku wraz z grupą kolegów i koleżankami z Traugutta złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienie przestępstwa kradzieży i wyłudzeń oraz niedopełnieniu obowiązków przez dyrektora szkoły, który wiedząc o takich faktach nie postąpił zgodnie z prawem tj. nie zawiadomił od września 2010 roku do marca 2011 roku Prokuratury, ani Policji (a prawo nakłada na niego taki obowiązek).
Jednocześnie dyrektor 12 maja wręczył mi ograniczenie godzin i powiedział, że jestem najsłabszym z trzech nauczycieli historii i wosu w szkole. (wiedział już o wymuszaniu korepetycji przez jednego z nich). Przypomniałem to dyrektorowi. W rozmowie w cztery oczy zapowiedziałem walkę o oczyszczenie mojego imienia - wtedy pan Ponchała powiedział, że znajdzie się jakiś uczeń lub absolwent lub (tu pada nazwisko nauczyciela) on znajdzie, który opowie jak wymuszałem na nim korepetycje. Jednocześnie dyrektor mówiąc to zaciera kciuk o palec wskazujący, co jest powszechnie odczytywane jako symbol pieniędzy, przekupstwa). To miało miejsce w czerwcu 2011 roku.
Moja nieustępliwość w doprowadzeniu sprawy do końca spowodowała, że jeszcze w lipcu 2011 roku SZUKANO WŚRÓD moich uczniów osób (te osoby powiedziały mi, że pytano czy wymuszałem korepetycje na uczniach). Nie wiem, ale podejrzewam, że szukano również takich którzy za pieniądze (według zapowiedzi) mieli powiedzieć że tak robiłem. To są METODY UBECKIE, TO SĄ METODY KIEDY SIĘ NAJPIERW OSKARŻA, A PÓŹNIEJ SZUKA FAKTÓW I OSÓB dopasowanych do TWIERDZEŃ z GÓRY OKREŚLONYCH. W październiku 2010 TAK SIĘ twierdzi. Natomiast po 8 - 9 miesiącach NADAL NIE MA tych ludzi! Dopiero się ICH SZUKA.
Pan dyrektor prosił mnie, aby przestał być dociekliwy - “proszę stępić ostrze, to jako dobrego nauczyciela zweryfikuję Pana pozytywnie w przyszłym roku. Tylko proszę w domyśle wycofać z poinformowania prokuratury. NIE ZROBIŁEM TEGO I JUŻ NIE PRACUJĘ. (były nawet sugestie wicedyrektorstwa szkoły).
Zresztą nie mogłem zrobić inaczej - patronem mojej szkoły jest generał Romuald Traugutt - Zawsze Wierny syn Polski, którego pomnik mijałem codziennie idąc do pracy. Zginął w wieku 38 lat. Ja mam 37 lat. Mogę zrobić dla Polski chociaż tyle.
Gdybym Państwu opowiedział CAŁOŚĆ tej brudnej GRY, nie uwierzylibyście. Napisałem 1/3 - 1/2 tego co spotkało mnie i moich kolegów i koleżanki.
Dyrektor traktował mnie jako potencjalnego kontrkandydata na stanowisko dyrektora, nawet “podobno kto widział jak składałem dokumenty konkursowe”.
Tomasz Jaskóła
ojciec trójki dzieci 10 lat, 5 lat, 0.6 roku w chwili wręczania ograniczenia miałem 14 dniowe dziecko.
Jestem świadomy odpowiedzialności karnej wobec tego, co napisałem i dlatego posiadam dowody na takie postępowanie. W przypadku pozwania mnie przedstawię je w sądzie.
Nazywam się Tomasz Jaskóła. Jestem bezrobotnym nauczycielem II LO, ponieważ zgłosiłem przestępczą działalność prowadzoną w szkole - kradzieży kilkudziesięciu tysięcy złotych i zawierania umów kredytowych na jednego z pracowników szkoły bez jego wiedzy i zgody (nie wiemy czy także innych).
Obecnie jestem bezrobotnym, ponieważ pytałem o te fakty pana dyrektora, ale ten nie udzielał odpowiedzi. Straszyli nas za to jego koleżanki i koledzy wyrzuceniem z pracy. (któż im to kazał zrobić? Nie wiem). Zgłosiliśmy wraz z kilkoma osobami poderznie o 3 przestępstwa w marcu 2011 roku. Obecnie dziś nawet mam drugą rozprawę o bezprawne zwolnienie. Tak się ZAŁATWIA LUDZI W CZĘSTOCHOWIE. Dyrektor szkoły miał OBOWIĄZEK zgłoszenia TYCH przestępstw o których wiedział. NIE ZROBIŁ TEGO. Nie wiem dlaczego, ale jeden z matematyków i ja jako osoby które nie daliśmy się zastraszyć jesteśmy bez pracy. Trzecim podejrzeniem JEST NIEDOPEŁNIENIE PRZEZ DYREKTORA SZKOŁY obowiązku zgłoszenia przestępstw zgodnie z Kodeksem Postępowania Karnego.
Pismo było podpisane przez kilku nauczycieli, którzy zostali na tym forum m.in. obrażani (na Radach Pedagogicznych także pod okiem PANA dyrektora Ponchały, kiedy obrażano nas nazywając KABLAMI ). Nikt z NAS - PODPISANYCH ODWAŻNYCH LUDZI, nie ukrywał swojej tożsamości. (Panie red. J. Sobkowski - proszę napisać teraz o nas, wyłączając nas z grupy “wysypu donosów poza plecami, bez odwagi stanięcia przed danym dyrektorem. My wiele razy staliśmy przed jego oczami i byliśmy obrażani, mobbingowani, wykorzystywano prywatne informacje i sprawy rodzinne m.in. mnie Pan Ponchała powiedział, że wie, że moich działań nie akceptuje MOJA ŻONA. To jest normalny MOBBING, i wiele innych, kiedy dyrektor szkoły mówi mi że wymuszałem korepetycje (to oskarżenie pojawia się wtedy kiedy zaczynam pytać o kradzieże, A KIEDY JA żądam sprawdzenia i zbadania tego POMÓWIENIA, dyrektor się wycofuje, że to powiedział, aczkolwiek zaciera palce i mówi, że znajdzie się taki, który mnie o to oskarży wśród absolwentów lub uczniów.
TJ
Jeśli ktoś chciałby mnie obrazić - proszę bardzo, ale proszę operować faktami. Tak wygląda prawdziwy obraz szkoły, której oddałem 13 lat życia. I tak wygląda postępowanie dyrektora szkoły.
Prokuratura częstochowska PODZIELIŁA nasze zawiadomienie i skierowała sprawę do SĄDU WRAZ Z AKTEM OSKARŻENIA. Dlaczego chciano UKRYĆ PRZESTĘPSTWA W SZKOLE?
Czekam na ruch Prezydenta miasta Częstochowy, który powinien NATYCHMIAST zawiesić w pełnieniu obowiązków dyrektora Ponchałę i sprawdzić, dlaczego przez kilak miesięcy starannie UKRYWANO te fakty?
Kto chroni Krzysztofa Ponchałę od odpowiedzialności za nie wykonanie obowiązku ciążącego na nim i jego zastępcach? W normalnym państwie dyrektor szkoły KTÓRY NIE POWIADOMIŁ ORGANÓW ŚCIGANIA O PRZESTĘPSTWACH W SZKOLE, KRADZIEŻY, WYŁUDZENIA KREDYTU PRZEZ obecnie podejrzanego już pracownika z wykorzystaniem danych ze szkoły byłby ZAWIESZONY PONIEWAŻ NIE PRZESTRZEGAŁ PRAWA. Nie orzekając o winie, Pan Ponchała jako dyrektor jednostki publicznej i były kandydat Platformy Obywatelskiej do Sejmiku Śląskiego POWINIEN ZACHOWYWAĆ NAJWYŻSZE STANDARDY. Przez 7 miesięcy nie informował o przestępstwach o których wiedział. Czy TAK MA WYGLĄDAĆ PAŃSTWO POLSKIE?
Jako obywatel mam prawo do pytania do organu prowadzącego: dlaczego dyrektor szkoły II LO im. R. Traugutta nie REAGOWAŁ na przestępstwa w szkole, nie reagował również na inne skandaliczne praktyki np. wyłudzanie korepetycji przez jednego z nauczycieli (tez wiedział od października 2010).
Chciałbym poinformować, że Prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu w związku z podejrzeniem kradzieży pieniędzy z kasy koleżeńskiej oraz podejrzenia wyłudzenia kredytu na jednego z pracowników szkoły w II LO.
Tym samy, jak rozumiem zebrano wystarczający materiał dowodowy. Jak teraz czują się CI, którzy PLULI na mnie i moich pozostałych koleżanki i kolegów? Mieliśmy rację i z tego powodu spadły na nas represje.
W opinii Prokuratury dokonywano PRZESTĘPSTW w naszej szkole.
Moje pytanie brzmi: dlaczego dyrektor szkoły NIE POINFORMOWAŁ O PRZESTĘPSTWACH O KTÓRYCH WIEDZIAŁ ani PROKURATURY ANI NACZELNIKA EDUKACJI? (jako kierownik jednostki ma taki obowiązek zgodnie z KPK)
wpisy z internetu:
Co należało zrobić panie dyrektorze? W związku z tym, że wiedział Pan o kradzieżach w szkole ciążył na Panu OBOWIĄZEK PRAWNY. Jaki? W zakresie prawnego obowiązku zawiadomienia o przestępstwie, spoczywającego na instytucjach państwowych i samorządowych, które w związku ze swoją działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu. (m.in. takim przestępstwem jest kradzież, nawet jeśli jest to komórka za 700 złotych). W omawianym na tle art. 304 § 2 kpk przypadku, prawny obowiązek zawiadomienia o przestępstwie, ciąży przede wszystkim na osobie pełniącej funkcję kierowniczą w danej instytucji (np. dyrektorze szkoły lub przedszkola) lub ponoszącą z innego tytułu szczególną odpowiedzialność.
A dalej co dyrektor szkoły powinien zrobić? co więcej, osobie będącej pracownikiem administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego lub zajmującej kierownicze stanowisko (oraz jej zastępcom) w instytucji państwowej przepis art. 115 § 13 kk nadaje status funkcjonariusza publicznego (przepis ten nie obejmuje osób pełniących czynności wyłącznie usługowe). Dlatego też, w sytuacji niedopełnienia obowiązku w postaci złożenia zawiadomienia, o którym mowa w art. 304 § 2 kpk, funkcjonariusz publiczny podlegać będzie odpowiedzialności karnej na mocy art. 231 § 1 kk. Przez niedopełnienie obowiązku należy rozumieć całkowite zaniechanie spełnienia obowiązku (brak działania), jaki ciąży na danym podmiocie z racji pełnienia funkcji publicznej, bądź na wykonaniu obowiązku niezgodnie z jego treścią.
Dwa ostatnie akapity zaczerpnięte z internetu :)
W normalnym PAŃSTWIE, dyrektor szkoły już od września 2010 roku lub nawet wcześniej byłby ZAWIESZONY W PEŁNIENIU FUNKCJI DYREKTORA SZKOŁY. (nikt nie orzeka o jego winie, ale jego zachowanie w moim przekonaniu wyczerpuje przesłanki artykułu 231 KK.)
Tomasz Jaskóła (kursywą tekst zaczerpnięty z internetu)
Pańscy zastępcy powinni czym prędzej zastanowić się, że ten artykuł i odpowiedzialność karna chyba odnosi się także do nich, i na nich także ciążył (w mojej opinii zgodnie z KK i KPK) obowiązek poinformowania prokuratury. Ciekawe czy te osoby wiedzą, że ciągnie je Pan na dno?
Pamiętam kiedyś taką opowieść, kiedy Stalin najgorsze rzeczy robił z podpisami swoich współpracowników, ale nie było tam jego podpisu. To taki świetny sposób na zabezpieczenie - przecież to nie ja skazywałem na śmierć, tylko Beria, Mikojan, Mołotow, Jeżow … to się nazywa w naszym historycznym slangu “rozmycie odpowiedzialności”.